piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 5

W za­sadzie często ucieka­my od te­go co jest nap­rawdę, cho­wając się w ster­cie wspomnień.
Często szu­kamy wy­jaśnień na mało ważne spra­wy, często jes­teśmy w nie właści­wym miej­scu, często ro­bimy z małych rzeczy wiel­ki prob­lem. Ale na­dal jes­teśmy tyl­ko ludźmi, po­siadający­mi mi­lion wspom­nień, mi­lion uczuć, ludźmi którzy na­dal po­pełniają błędy codzien­ności, uciekając w swo­je uro­jenia, które rzad­ko mają ja­kikol­wiek sens.   


Nie mam zamiaru tam wychodzić. Po co ja wsiadałam do tego samochodu mogłam powiedzieć "NIE" i koniec. Siedzę ze strachem w oczach i rozchylonymi ustami. Ja absolutnie tu nie pasuje, do tych zgrabnych dziewczyn, drogich samochodów i groźno wyglądających mężczyzn. 
- Hej, Roszpunko nie martw się. Wystarczy, że będziesz trzymać się blisko. Rozumiesz? - nie jestem wstanie nic powiedzieć więc kiwam tylko głową. Wysiadam od razu za blondynem. Nie jest to dla mnie zdziwieniem, kiedy każda mijana przez nas dziewczyna podchodzi do Niego i się z nim wita.
- Katrina, czy twój chłopak wczoraj nie wyglądał trochę inaczej? - dziewczyna o długich brązowych włosach ze szerokim uśmiechem odwróciła się w naszą stronę, chłopak który musiał zaprzestać sesji obściskiwania się z dziewczyną nie był zadowolony, że im przerwaliśmy.
- Może powiesz to mu. Jest tam i liże się z jakąś panienką. - pokazała na blondynkę, która siedziała na masce samochodu i chłopaka, który był między jej nogami - A tak poza tym jestem  Katrina - powiedziała podając mi rękę. Ona chyba jako jedyna mnie tu zauważyła 
- Isabella
- Miło mi Cię poznać
-Katrina jest naszym mechanikiem. Lubi majstrować przy autach i jest w tym dobra  - mówi
 blondyn - a ty przypilnujesz mi ją gdy będę na torze - tym razem zwrócił się do Katriny
- Oczywiście mój panie i władco - dziewczyna zasalutowała jak w wojsku. Na jej ustach zagościł jeszcze większy uśmiech  - Dla ciebie mogę zostać nawet niańką
- Mówię poważnie! Nie chce, żeby się tu zgubiła, albo żeby ktoś ją zaczepiał zwłaszcza Harry - jeszcze tak poważnego go nie widziałam. Niall poszedł na pole startowe na którym czekał już jeden samochód. Zostałam z Katriną i przyglądałam się całemu wyścigowi, który się zaczął. 
- Wygra jak zawsze zresztą. Nie jesteś jego prawda? - jego? Że niby chodzi o dziewczynę, co to w ogóle za pytanie
- Oczywiście, że nie. Jestem znajomą Dulce. Praktycznie nie znam Nilla - wyrzucam słowa jak z karabinu maszynowego
- Co to kurwa miało być? - wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna, który jeszcze niedawno całował blondynkę, stoi przed Katrin z takim wzrokiem, że mógłby zabijać.
- To droga Is jest doskonały przykład faceta nieodpowiedniego - on zdaje się nawet mnie nie zauważać jak większość. I jeszcze bardziej zezłoszczony jej postawą zaczyna krzyczeć
- Kurwa! Nie będziesz robiła ze mnie frajera! Kim był ten kutas!
- Że słucham!! Ja z Ciebie!!! A kto pierwszy znalazł sobie blond dziewczynę do bzykania? Więc nie pieprz mi, że to ja z ciebie robię frajera. Jeżeli twój facet woli tlenione blondyny od ciebie to nie jest dobry znak
- Ok przepraszam skarbie. Ta laska się do mnie przykleiła. Wiesz przecież, że jesteś dla mnie najważniejsza. Przepraszam - ich usta złączyły się w pocałunku. Ot tak się całują, jeszcze przed chwilą byłam świadkiem ostrej wymiany zdań.
- Tak jest zawsze! Da się do tego przyzwyczaić - podskoczyłam, kiedy usłyszałam głos za mną - Spokojnie, to tylko ja - Niall wydawał się rozbawiony. Na moje policzki momentalnie wypłynął rumieniec, a mój wzrok spadł na zimie.
- Wygrałeś?
- Ja miałbym nie wygrać Roszpunko
- Możesz mnie tak nie nazywać
- Czemu? - na jego ustach zagościł arogancki uśmiech
- Bo nie chcę abyś mnie tak nazywał
- Ale ja chcę i będę Roszpunko
- Czy zawsze musi być po twojemu
- Tak zawsze - nagle wybuchłam nie pohamowanym śmiechem. Nasza "rozmowa" była co najmniej dziwna. Gdy podnoszę wzrok napotykam intensywne spojrzenie niebieskich oczu. Od razu robię się poważna
- Powinnaś częściej się uśmiechać - czuje nagły przypływ ciepła i to nie tylko na policzkach. Ignoruje to dziwne uczucie i spuszczam wzrok, aby ukryć płonącą twarz.
- Czemu ją tu przyprowadziłeś? - przed nami stanęła we własnej osobie wściekła Dulce Bumer - Czemu zabierasz ją w takie miejsca?
- Ciebie też miło widzieć. Skoro ma należeć do naszej paczki, musiałem pokazać jej trochę naszego świata
- Nie, nie musiałeś! Chcesz jej pokazać wszystko? Przecież mogło jej się coś stać!
- Dulce nic się nie stało - próbowałam uspokoić dziewczynę
- Na imprezę też ją zabierasz? Co ty jej pozwoliłeś włożyć? Przecież nie pójdzie tam w takich ciuchach
- Nie idę na żadną imprezę - w końcu oboje zwrócili na mnie uwagę
- Owszem idziesz - Odezwał się Niall
- Jak nie chce to niech nie idzie
- Nie idę powiedziałam, że nie będę późno. Więc jak ktoś by mógł mnie odwieść do domu było by super.
- Nie mogłaś jak każda nastoletnia dziewczyna uciec przez okno - powiedział z drwiną, posłałam mu mordercze spojrzenie
- Jak chcesz, ale uprzedzam, ja idę na imprezę i nie będę cie zawoził tylko po to, żeby zastać już wszystkich zalanych i nie przytomnych, kiedy ja będę całkowicie trzeźwy.
Usłyszałam dźwięk przychodzącego esemesa, sięgam po komórkę.

   Rayan: Jak chcesz to mogę cie podwieźć. 

Dostrzegam go za plecami Nialla, opartego o maskę samochodu i uśmiechającego się do mnie
- Właściwie to nie musisz mnie odwozić - powiedziałam. Pożegnałam się z Dulce, minęłam Nilla i poszłam w stronę Rayana. Kiedy wsiadałam do samochodu spojrzałam jeszcze raz w ich stronę. Dulce wyglądała na bardzo zadowoloną uśmiechnięta od ucha do ucha zaczęła mi machać. Niall natomiast stał z zaciśniętą szczęką i pięścią. Dlaczego jest, aż tak zły?
- Dlaczego nie lubicie się z Naillem - zapytałam, gdy zajął miejsce kierowcy
- To nie tak, że się nie lubimy - powiedział, ale mi tonie wystarczało, posłałam mu spojrzenie typu " mów chce wiedzieć". On tylko westchnął, ale kontynuował
- On lubi wyzwania, zakłady, i pokazywać ludziom, że przy Nim nic nie znaczą. To nie jest tak, że mamy konkrety powód, żeby się nie lubić. Kiedy rok temu przyszedł do naszej szkoły było widać, że będą z nim problemy. Wtedy to ja należałem do tych najlepszych: miałem zostać kapitanem drużyny futbolowej, chodziłem z równie popularną dziewczyną, a nauczyciele mnie uwielbiali. A potem przyszedł Niall. Najpierw przespał się z moją dziewczyną, został kapitanem, ażeby pokazać mi że jest lepszy we wszystkim zaczął również brać udział w tych konkursach co ja i zawsze był na pierwszym miejscu.
- Dlaczego Niall przeniósł się do tej szkoły?
- Przeniósł? - uśmiechnął się na to słowa - Wyrzucili go
- Dlaczego? Skoro mówisz, że jest dobrym uczniem.
- Wystarczy na niego popatrzeć, a już znalazło by się parę powodów - rzuciłam mu gniewne spojrzenie, a on się szeroko uśmiechnął - Oj tylko żartuje. Nie wiem jak było naprawdę, ale skoro z niego taki dobry uczeń to musiało być to coś poważnego. Po za tym nie jestem pewny czy w tamtej szkole był równie dobry skoro raz czy dwa nie zdał.
Przez resztę drogi panowała cisza. Porzegnałam się z Rayanem jak już dotarliśmy na miejsce. Weszłam cichutko do domu, żeby nikogo nie obudzić. Umyłam się, przebrałam się w piżamę, po czym weszłam do łóżka. Po mimo później godziny myślałam o dzisiejszym zwariowanym dniu, o niebieskich oczach i o tym co powiedział Rayan. Niall w szkole był dla mnie nie miły, a potem jakby był innym człowiekiem. Powiedział, że powinnam się częściej uśmiechać. Na to wspomnienie szeroki uśmiech zagościł na mojej twarzy, ale po chwili zniknął. Przypomniało mi się co powiedział Rayan. Niall lubi rywalizować, może to właśnie robi. Widzi, że dobrze się bawię z Rayanem i zdecydowanie wole spędzać czas z nim i jest to zagrywka typu "Mogę mieć wszystko co ty Rayan". Próbowałam wymazać te nie przyjemne myśli, ale mi się nie udało.

                            ------------------------------------------------------------------------

Przez ten cały wczorajszy wypad nie mogłam zmrużyć oka w nocy. Zwłaszcza przez cholernego Nialla Horana i jego wczorajszą milszą stronę. Jak zwykle wstałam rano przed moją kuzynką ubrałam się, i wyszłam do szkoły.

                               http://www.polyvore.com/go_to_school/set?id=169377877

Nie czekam nigdy na Rose bo wiem, że ona razem ze swoimi przyjaciółeczkami raczej nie miałaby ochoty przyznawać się do mnie. Właśnie przekroczyłam próg szkoły, zdążyłam dojść tylko do szafek, gdy na swojej drodze spotkałam Cassie na jej twarzy zagościł wredny uśmieszek. Popchnęła mnie na szafki i ciągnęła za włosy.
- Jeśli myślisz, że zdobędziesz go na takie zagrania to się mylisz. Nie wyobrażaj sobie za wiele. Popatrz tylko na siebie jesteś żałosna. cichutka kujonowata myszka. Nikt nie zwróci na ciebie uwagi, a zwłaszcza taki facet jak Niall - skączyła z jeszcze większym uśmieszkiem popchnęła mnie z całej siły i odeszła. Czułam jak po mojej twarzy spływają łzy. Oczywiście wiedziałam o tym wszystkim, ale jednak bardziej boli, gdy ktoś cię w tym uświadamia. Przecież cały czas Ci to mówię głupia grubasko, jesteś nic nie warta. Wiedziałam, że za chwilę nie wytrzymam i wybuchnę głośnym płaczem, a na coś takiego pozwalałam sobie tylko w domu. Po co ona mi to wszystko powiedziała? Chodziło jej tylko o to, że Niall mnie gdzieś zabrał?
- Hej I......  - Rayan, gdy tylko spojrzał na mnie, jego uśmiech zastąpił smutek, zmartwienie i ból? -Co się stało? Niall coś Ci zrobił? Cy znowu to Harry? Nie no zabije po prostu - chciał odejść i pewnie poszukać Harrego, ale uniemożliwiłam mu to, wtulając się w jego tors. Nie mam pojęcia co mną kierowało. byłam tak zrozpaczona chciałam, żeby ktoś mi powiedział że te wszystkie rzeczy co mówiła blondynka były kłamstwem. Mimo, że i tak bym w to nie uwierzyła. Potrzebowałam w tamtej  chwili kogoś komu mogłabym zaufać i powiedzieć wszystko co mi leży na sercu. Rayan pocierał pocieszająco moje plecy, a ja starałam się, aby mój szloch nie przemienił się w głośny płacz co jak co, ale staliśmy na środku korytarza i nie chciałam być na językach wszystkich uczniów chociaż pewnie i tak już byłam.
- Możecie się przesunąć i robić co kolwiek robicie w bardziej ustronnym miejscu to nie jest dom publiczny - dobrze znałam ten chamski ton głosu nie musiałam nawet patrzeć na adresata tych słów, żeby wiedzieć, że to Niall. Podniosłam na niego moje zapłakane czerwone oczy, a on jakby od razu złagodniał i spiął swoje mięśnie jeszcze bardziej niż były przed chwilą. Co mu?? 
- Co się stało? - spojrzał na szatyna takimi zimnymi oczami jakby to była jego wina
 - To nie przez niego - chciałam, aby to wiedział wiem, że go nie lubi i nawet bez powodu mógłby wdać się z nim w bójkę.
- Nie pytałem czy to on! Pytałem CO. SIĘ. STAŁO. - mówił to z takim chłodem, że się go przestraszyłam
- Nic 
- Płaczesz bez powodu ? - prychnął, a jego oczy stawały się coraz ciemniejsze i chłodniejsze - Czemu do kurwy nie możesz powiedzieć co się stało?
- Nie chce, żebyś jej coś zrobił - wypaliłam zanim zdążyłam pomyśleć. Prawda jest taka, że bardzo chciałabym aby miała za swoje, ale powiedziała mi najprawdziwszą prawdę JESTEM NIKIM. A za to przecież nie mogę jej winić. A Niall mógłby jej coś zrobić, chociaż skoro z nią spał to może ją lubi i tak naprawdę naśmiewają się ze mnie razem. Nie! Nie! Na pewno nie!!!
- Ona? Cassie - było to raczej stwierdzenie niż pytanie. Blondyn ominął nas i odszedł pewnie w poszukiwaniu Cassie. Nie znałam go długo, ale wiedziałam że jest wybuchowy i nie przewidywalny, a w szczególności gdy jest w takim nastroju jak dzisiaj. Postanowiłam za nim pójść. Z tego nie wyniknie nic dobrego




                                           

2 komentarze:

  1. Czemu tak długo nic nie dodałas ?!
    Szybko czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. genialne , kiedy next???

    OdpowiedzUsuń