sobota, 25 lipca 2015

Rozdział 6

                                                     Więc, każdy ma historię do opowiedzenia
I każdy ma ranę, która musi być wyleczona
Chcę wierzyć, że piękno jest tutaj
Nie mogę odpuścić, nie mogę pójść dalej
Chcę wierzyć, że sens jest tutaj
Stoję na drodze, której nie planowałam
Zastanawiając się, jak dostałam się tu, gdzie teraz jestem
Próbuję usłyszeć ten spokojny, mały głos
Próbuję usłyszeć ponad hałasem 
 Idę pośród cieni
I ja, ja jestem tak bardzo przestraszona
Proszę zostań, proszę zostań tu obok mnie
Z każdym jednym krokiem, który zrobię

Miałam zamiar go przypilnować, żeby nie zrobił nic głupiego. No ale cóż nie mam pojęcia gdzie się podział. Później natomiast stwierdziłam, że nie ma co się przejmować Casie zna Nialla dłużej niż ja i pewnie lepiej sobie z nim poradzi, a ja powinnam go unikać. Widać, że nie ma dzisiaj nastroju na cokolwiek. Nie oszukujmy się ja nawet nie jestem odpowiednią osobą do panowania nad jego złością nie potrawie sobie poradzić z Harrym, a co dopiero ze zezłoszczonym Niallem Horanem. Już do końca lekcji próbowałam nie wpaść na blondyna. Nie chciałam być narażona na jego zimne błękitne oczy. Po lekcji jak zwykle musiałam iść do pracy z jednym małym wyjątkiem, dzisiaj zostawałam dłużej. Pani Wilson poprosiła mnie o uporządkowanie książek i wprowadzenie nowych do systemu zajęło mi to ponad dwie godziny. No ale cóż czego się nie robi dla kilku dodatkowych dolarów. A więc w tej chwili wracam pieszo do domu. Mój ostatni autobus odjechał jakieś pół godziny temu. Jest mi zimno, powoli już zamarzam a dodatkowo jeszcze ciemno w trzy dupy. A ja mam takiego pietra, że zaraz wyskoczy mi psychopata z siekierą, że zaraz padnę na zawał. Będąc już przed upragnionym budynkiem zobaczyłam coś czego zobaczyć nie powinnam w zaułku było pięciu chłopaków. Jeden przypierał do muru drugiego który coś krzyczał, nie docierały do mnie jego krzyki ponieważ byłam przerażona widokiem który był przede mną chłopak w kapturze pochylał się nad już chyba nie przytomnym chłopakiem, który był cały ubrudzony zapewne swoją krwią, ostatni piąty stał z założonymi rękami i się rozglądał. Nagle spojrzał na mnie, a ja jak ta idiotka stałam w miejscu i tylko pisnęłam na widok jego wykrzywionej w złości twarzy, która była coraz bliżej mnie. Nim się zorientowałam chłopak z otwartej dłoni uderzył mnie, po czym szarpnął za koszulkę i przyparł do ściany w moich oczach momentalnie pojawiły się łzy.
- Czy mamusia nie nauczyła cię nie wścibiać nosa w nie swoje sprawy? - wysyczał. Po czym znów przymierzał się do kolejnego ciosu. Zacisnęłam oczy w oczekiwaniu na kolejną porcje bólu, ale nic z tego.
- Co ty odpierdalasz? - usłyszałam znajomy głos. Nie pewnie postanowiłam otworzyć oczy. To co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania znajome blond włosy i wytatuowane ręce spięta postawa i chłód w oczach tylko jedno się zmieniło na jego twarzy kolczyki w brwi i na wardze. Nie miał ich wcześniej, ale z nimi wyglądał jeszcze lepiej. Zaraz, zaraz, STOP!!! Nie, nie pomyślałam o tym w momencie kiedy zakatowali chłopaka i zostałam uderzona. Kolejne obudzenie umysłowe zakatowali chłopaka i on leży kilka metrów ode mnie, a tym który to zrobił był właśnie blondyn który kolejny raz mnie ratował, blondyn o zimnych niebieskich oczach
- Szmata wszystko widziała - wysyczał brunet, nadal przypierając mnie do ściany
- Kurwa Drake. Puść ją do cholery - wydarł się Niall.
Puścił, o tak rzucając mi przy tym zabójcze spojrzenie. Padłam dupskiem na zimy beton.
- Wszystko ok? - blondyn obrócił moja głową tak, że teraz patrzyłam mu w oczy. Nie zmartwione czy zatroskane. Zwyczajne zimne, ciemne, zabijające jednym spojrzeniem. Nie odpowiedziałam mu. Jak najszybciej się dało wstałam i podbiegłam w stronę nieprzytomnego chłopaka, jego jak przypuszczam kolega nadal był nieosiągalny przez chłopaka, który go przygniatał do ściany już teraz z lekkim zmieszaniem na twarzy. Z adrenaliną spowodowaną strachem na otaczającą mnie sytuacje, nie do końca wiedząc co mam robić położyłam głowę na swoich kolanach i zaczęłam klepać go po policzku mówiąc, żeby otworzył oczy
- Co mu zrobiłeś? - krzyknęłam na blondyna - O Mój Boże!! Przecież on tu umrze - powiedziałam bardziej do siebie ze łzami w oczach zaczęłam wyciągać telefon
- Co kurwa robisz?- telefon został mi wyrwany w mgnieniu oka, a przy mnie znalazł się Drake. Spojrzałam na blondyna z niemą prośbą w zaczerwienionych oczach, spojrzał na mnie i wyglądał tak jakby prowadził walkę z samym sobą.
- Oddaj jej to
- Wyda nas Niall - powiedział chłopak trzymający moje urządzenie w dłoni
- Kurwa oddaj jej do
- Niall .........- zanim skończył, blondyn znalazł się przy mnie chwycił mnie za szyje i podciągnął bliżej siebie.
- Jak piśniesz chociaż słówko o tym co ty zobaczyłaś to po tobie. Rozumiesz? - wysyczał w moją stronę jedynie co było teraz w jego oczach to czysta furia, a na mojej twarzy czysty strach. Mogłam kiwnąć tylko głową, gdyż w tym momencie nie mogłam nic innego zrobić z moim ciałem
- Zadowolony? Idziemy ! Mike! - brunet cisnął moim telefonem o beton w wyniku czego roztrzaskał się na kawałeczki i wątpię, że jest go po co zbierać. Mike puścił chłopaka na ziemie i odszedł z pozostałą dwójką. Nieznajomy z którym zostałam od razy zadzwonił po karetkę. Kiedy wróciłam do mieszkania pierwsze co zrobiłam to płakanie w ramionach babci
-Cśśśś kochanie. Wszystko już dobrze. Nie płacz - mówiła głaszcząc moje włosy. Gdy już wypłakałam się w ramionach babuni, rzuciłam się na łóżko i tam zaczęłam ryczeć. Jak strasznym trzeba być potworem, żeby zrobić coś takiego? Nie wiem co ten chłopak zrobił Nillowi, ale sądzę że na pewno nic czym zasłużył sobie na skatowanie go. Skoro przy naszym pierwszym spotkaniu uważałam go za strasznego, to co mam o nim powiedzieć teraz? Nawet nie przejął się czy ten chłopak żyje. Po moich policzkach kolejny już raz spływają łzy. Przypominają mi się jego zimne oczy. I zdaję sobie sprawę, że w jego oczach nie można zobaczyć nic po za: zimnem, chłodem, i furią. Nawet gdy się uśmiecha jego oczy pozostają zimne.
Tego wieczoru nie mogłam zasnąć, jak już mi się udało to tylko po to aby po godzinie obudzić się zalana potem oraz ze strachem w oczach przypominając sobie okrucieństwo niebieskich oczu.

Leżałam na łóżku wpatrzona w sufit. Okazuje się, że jest czwarta nad ranem. Postanowiłam pobiegać. Zakładam pierwsze lepsze dresy i t-shirt. Przyglądając się w lustrze zauważyłam fioletowy ślad tuż pod moim lewym okiem. A w mojej głowie znowu przeleciały momenty z wczorajszego wieczoru. Związałam włosy, umyłam zęby i wyszłam po cichu z domu. Po intensywnym biegu wróciłam do domu. Będąc pod prysznicem czułam jak całe napięcie z wczorajszego dnia ze mnie schodzi. Po kąpieli ubrałam się i mocniejszym makijażem postarałam ukryć siniaka. Miałam w tym już trochę wprawy. Jak jeszcze parę miesięcy temu mieszkałam w rodzinnym domu, często musiałam ukrywać siniaki i nie tylko na twarzy. Udawało mi się to przez całe życie.

                             http://www.polyvore.com/hard_night/set?id=170407513

Do autobusu została mi już tylko godzina. Postanowiłam coś zjeść, jakby nie patrzeć nie jadłam prawie nic od tygodnia i mimo, że mi to nie przeszkadza to mojemu organizmowi chyba tak. Czuje się zmęczona i wyczerpana i jeśli natychmiast czegoś nie zjem to padnę. Przy kuchence stoi babci, od razu do niej podchodzę i się z nią witam całusem w policzek, a mój dzień od razu staje się lepszy.
- Czujesz się już lepiej? Co się tak w ogóle wczoraj stało?
- Jest ok babci. Miałam ciężki dzień, nic więcej - oczywiście babunia mi nie uwierzyła jak zwykle spojrzała na mnie tym swoim podejrzliwym wzrokiem. Nie powiem jej przecież, że widziałam jak chłopak, który wziął mnie na nielegalne wyścigi wczoraj prawie zabił człowieka. Aż na samą myśl przechodzą mnie ciarki. Sięgam po płatki, które na dzień dzisiejszy wydaja się idealnym śniadaniem.
- Myślałam, żeby pójść w niedziele na grób twojej mamy. Chciałabyś się przyłączyć? - od razu trzeźwieje. Jestem u babci już miesiąc, a ja ani razu nie byłam u mamy. Teraz to chętnie sama sobie bym przywaliła.
- Oczywiście. Dawno u niej nie byłam, a mam jej tyle do opowiedzenia - uśmiechnęłam się do niej, co oczywiście odwzajemniła. Naszą piękną chwile przerwał nam nie kto inny jak zrzędliwa Rose
- Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale w tym domu mieszkają również inne osoby, które chciałyby się wyspać więc proszę z łaski swojej ciszej.
- Chciałabym wiedzieć, gdzie wczoraj byłaś i dlaczego nie powiedziałaś, że wychodzisz? - babcie nie wzruszał jej nie miły ton oraz stan w jakim była podkrążone oczy, włosy odstające w każdym kierunku.
- Mam coś takiego jak życie towarzyskie. Nie to co niektórzy - spojrzała na mnie i wyszła
- Nie mam już siły do tej dziewczyny


Pod szkołą przywitała mnie jak zwykle uśmiechnięta Dulce.
- Is!!!! Mam dla ciebie ważną wiadomość. W piątek przychodzisz do mnie na nockę. I nie chce słyszeć słowa "nie"
- Przecież w piątek jest impreza - na jego głos, po moim ciele przeszły nie przyjemne dreszcze - Hej Roszpunka - stałam wpatrzona w niego, a moje ciało nie reagowało na nic. W jednej chwili chciałam być po prostu niewidzialna. Jestem pewna, że na mojej twarzy malował się strach. To nie tak, że w tamtym momencie się go bałam. No dobra może i się bałam, ale na pewno nie do takiego stopnia. Przez całą noc nie mogłam przez niego spać. Miałam koszmary z nim w roli głównej, a po wczorajszej akcji nie doszłam jeszcze do siebie. Z mojego stanu hibernacji, wyrwał mnie głos Dulce
- To nie pójdę - wyczułam na sobie jej przenikliwe spojrzenie - Mimo mocnego makijażu i czapki nadal mogę to zobaczyć. Skąd to masz? - spytała zabierając mi czapkę i podnosząc moją głowę do góry, żeby móc lepiej przyjrzeć się fioletowemu śladowi. W jej oczach można było zobaczyć tylko troskę, a ja przecież nie mogłam jej powiedzieć co się wydarzyło wczoraj wieczorem. Mimo, że znałam ją tak krótko, to była ona naprawdę wspaniałą osobą i nie chciałam tracić jej zaufania. Przyjaźni się z Niallem od lat i nie sądzę, żeby dobrym pomysłem było mówienie jej o tym co widziałam. Z jednej strony nie chciałam jej okłamywać, no ale cóż nie miałam innego wyjścia. Po za tym Blondyn sam wczoraj mi groził. Spojrzałam na niego niepewnie i wymyśliłam najczęstszą wymówkę jaką recytowałam
- Jestem straszną niezdarą - mówiąc to patrzałam na swoje buty, przecież nie okłamie jej prosto w twarz
- Uwierzyłabym, gdyby nie starach wymalowany na twojej twarzy. Więc spytam jeszcze raz, ale chyba już nie ciebie - automatycznie podniosłam głowę na jej słowa. Dziewczyna w tym momencie ciska piorunami w stronę swojego przyjaciela - Co jej zrobiłeś? - w tej chwili do głowy przychodzi mi tylko jedno pytanie; skąd ona wie?
- Twoja koleżanka lubi pakować się w kłopoty - chłopak posłał mi gniewne spojrzenie. A co ja mu niby zrobiłam, że tak się patrzy?
- I to jest powód, żeby ją bić - wykrzyczała czerwonowłosa - Cholera Niall! Czy ty siebie słyszysz? Powiedz po prostu skąd ona to ma?
- Drake. Napatoczyła się wczoraj. A go nie co poniosło
- Och! Idioci! Bardzo, bardzo cię przepraszam. To są tacy idioci, że nie mogę - uśmiechnęłam się na jej słowa. Miło jest patrzeć jak ktoś się o ciebie martwi. I jestem jej naprawdę wdzięczna za to co dla mnie robi. Nie wiem jak ktoś taki jak ona może przyjaźnić się z Nim.
- Nic się nie stało. Naprawdę to nic - to był ten moment, kiedy w niebieskich oczach oprócz zimna było również zdziwienie  i podziw? Nie, napewno NIE to ostatnie. Ale wiem jedno, od dzisiaj za życiowy cel obieram sobie odkryć co kryje się w oczach potwora.



piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 5

W za­sadzie często ucieka­my od te­go co jest nap­rawdę, cho­wając się w ster­cie wspomnień.
Często szu­kamy wy­jaśnień na mało ważne spra­wy, często jes­teśmy w nie właści­wym miej­scu, często ro­bimy z małych rzeczy wiel­ki prob­lem. Ale na­dal jes­teśmy tyl­ko ludźmi, po­siadający­mi mi­lion wspom­nień, mi­lion uczuć, ludźmi którzy na­dal po­pełniają błędy codzien­ności, uciekając w swo­je uro­jenia, które rzad­ko mają ja­kikol­wiek sens.   


Nie mam zamiaru tam wychodzić. Po co ja wsiadałam do tego samochodu mogłam powiedzieć "NIE" i koniec. Siedzę ze strachem w oczach i rozchylonymi ustami. Ja absolutnie tu nie pasuje, do tych zgrabnych dziewczyn, drogich samochodów i groźno wyglądających mężczyzn. 
- Hej, Roszpunko nie martw się. Wystarczy, że będziesz trzymać się blisko. Rozumiesz? - nie jestem wstanie nic powiedzieć więc kiwam tylko głową. Wysiadam od razu za blondynem. Nie jest to dla mnie zdziwieniem, kiedy każda mijana przez nas dziewczyna podchodzi do Niego i się z nim wita.
- Katrina, czy twój chłopak wczoraj nie wyglądał trochę inaczej? - dziewczyna o długich brązowych włosach ze szerokim uśmiechem odwróciła się w naszą stronę, chłopak który musiał zaprzestać sesji obściskiwania się z dziewczyną nie był zadowolony, że im przerwaliśmy.
- Może powiesz to mu. Jest tam i liże się z jakąś panienką. - pokazała na blondynkę, która siedziała na masce samochodu i chłopaka, który był między jej nogami - A tak poza tym jestem  Katrina - powiedziała podając mi rękę. Ona chyba jako jedyna mnie tu zauważyła 
- Isabella
- Miło mi Cię poznać
-Katrina jest naszym mechanikiem. Lubi majstrować przy autach i jest w tym dobra  - mówi
 blondyn - a ty przypilnujesz mi ją gdy będę na torze - tym razem zwrócił się do Katriny
- Oczywiście mój panie i władco - dziewczyna zasalutowała jak w wojsku. Na jej ustach zagościł jeszcze większy uśmiech  - Dla ciebie mogę zostać nawet niańką
- Mówię poważnie! Nie chce, żeby się tu zgubiła, albo żeby ktoś ją zaczepiał zwłaszcza Harry - jeszcze tak poważnego go nie widziałam. Niall poszedł na pole startowe na którym czekał już jeden samochód. Zostałam z Katriną i przyglądałam się całemu wyścigowi, który się zaczął. 
- Wygra jak zawsze zresztą. Nie jesteś jego prawda? - jego? Że niby chodzi o dziewczynę, co to w ogóle za pytanie
- Oczywiście, że nie. Jestem znajomą Dulce. Praktycznie nie znam Nilla - wyrzucam słowa jak z karabinu maszynowego
- Co to kurwa miało być? - wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna, który jeszcze niedawno całował blondynkę, stoi przed Katrin z takim wzrokiem, że mógłby zabijać.
- To droga Is jest doskonały przykład faceta nieodpowiedniego - on zdaje się nawet mnie nie zauważać jak większość. I jeszcze bardziej zezłoszczony jej postawą zaczyna krzyczeć
- Kurwa! Nie będziesz robiła ze mnie frajera! Kim był ten kutas!
- Że słucham!! Ja z Ciebie!!! A kto pierwszy znalazł sobie blond dziewczynę do bzykania? Więc nie pieprz mi, że to ja z ciebie robię frajera. Jeżeli twój facet woli tlenione blondyny od ciebie to nie jest dobry znak
- Ok przepraszam skarbie. Ta laska się do mnie przykleiła. Wiesz przecież, że jesteś dla mnie najważniejsza. Przepraszam - ich usta złączyły się w pocałunku. Ot tak się całują, jeszcze przed chwilą byłam świadkiem ostrej wymiany zdań.
- Tak jest zawsze! Da się do tego przyzwyczaić - podskoczyłam, kiedy usłyszałam głos za mną - Spokojnie, to tylko ja - Niall wydawał się rozbawiony. Na moje policzki momentalnie wypłynął rumieniec, a mój wzrok spadł na zimie.
- Wygrałeś?
- Ja miałbym nie wygrać Roszpunko
- Możesz mnie tak nie nazywać
- Czemu? - na jego ustach zagościł arogancki uśmiech
- Bo nie chcę abyś mnie tak nazywał
- Ale ja chcę i będę Roszpunko
- Czy zawsze musi być po twojemu
- Tak zawsze - nagle wybuchłam nie pohamowanym śmiechem. Nasza "rozmowa" była co najmniej dziwna. Gdy podnoszę wzrok napotykam intensywne spojrzenie niebieskich oczu. Od razu robię się poważna
- Powinnaś częściej się uśmiechać - czuje nagły przypływ ciepła i to nie tylko na policzkach. Ignoruje to dziwne uczucie i spuszczam wzrok, aby ukryć płonącą twarz.
- Czemu ją tu przyprowadziłeś? - przed nami stanęła we własnej osobie wściekła Dulce Bumer - Czemu zabierasz ją w takie miejsca?
- Ciebie też miło widzieć. Skoro ma należeć do naszej paczki, musiałem pokazać jej trochę naszego świata
- Nie, nie musiałeś! Chcesz jej pokazać wszystko? Przecież mogło jej się coś stać!
- Dulce nic się nie stało - próbowałam uspokoić dziewczynę
- Na imprezę też ją zabierasz? Co ty jej pozwoliłeś włożyć? Przecież nie pójdzie tam w takich ciuchach
- Nie idę na żadną imprezę - w końcu oboje zwrócili na mnie uwagę
- Owszem idziesz - Odezwał się Niall
- Jak nie chce to niech nie idzie
- Nie idę powiedziałam, że nie będę późno. Więc jak ktoś by mógł mnie odwieść do domu było by super.
- Nie mogłaś jak każda nastoletnia dziewczyna uciec przez okno - powiedział z drwiną, posłałam mu mordercze spojrzenie
- Jak chcesz, ale uprzedzam, ja idę na imprezę i nie będę cie zawoził tylko po to, żeby zastać już wszystkich zalanych i nie przytomnych, kiedy ja będę całkowicie trzeźwy.
Usłyszałam dźwięk przychodzącego esemesa, sięgam po komórkę.

   Rayan: Jak chcesz to mogę cie podwieźć. 

Dostrzegam go za plecami Nialla, opartego o maskę samochodu i uśmiechającego się do mnie
- Właściwie to nie musisz mnie odwozić - powiedziałam. Pożegnałam się z Dulce, minęłam Nilla i poszłam w stronę Rayana. Kiedy wsiadałam do samochodu spojrzałam jeszcze raz w ich stronę. Dulce wyglądała na bardzo zadowoloną uśmiechnięta od ucha do ucha zaczęła mi machać. Niall natomiast stał z zaciśniętą szczęką i pięścią. Dlaczego jest, aż tak zły?
- Dlaczego nie lubicie się z Naillem - zapytałam, gdy zajął miejsce kierowcy
- To nie tak, że się nie lubimy - powiedział, ale mi tonie wystarczało, posłałam mu spojrzenie typu " mów chce wiedzieć". On tylko westchnął, ale kontynuował
- On lubi wyzwania, zakłady, i pokazywać ludziom, że przy Nim nic nie znaczą. To nie jest tak, że mamy konkrety powód, żeby się nie lubić. Kiedy rok temu przyszedł do naszej szkoły było widać, że będą z nim problemy. Wtedy to ja należałem do tych najlepszych: miałem zostać kapitanem drużyny futbolowej, chodziłem z równie popularną dziewczyną, a nauczyciele mnie uwielbiali. A potem przyszedł Niall. Najpierw przespał się z moją dziewczyną, został kapitanem, ażeby pokazać mi że jest lepszy we wszystkim zaczął również brać udział w tych konkursach co ja i zawsze był na pierwszym miejscu.
- Dlaczego Niall przeniósł się do tej szkoły?
- Przeniósł? - uśmiechnął się na to słowa - Wyrzucili go
- Dlaczego? Skoro mówisz, że jest dobrym uczniem.
- Wystarczy na niego popatrzeć, a już znalazło by się parę powodów - rzuciłam mu gniewne spojrzenie, a on się szeroko uśmiechnął - Oj tylko żartuje. Nie wiem jak było naprawdę, ale skoro z niego taki dobry uczeń to musiało być to coś poważnego. Po za tym nie jestem pewny czy w tamtej szkole był równie dobry skoro raz czy dwa nie zdał.
Przez resztę drogi panowała cisza. Porzegnałam się z Rayanem jak już dotarliśmy na miejsce. Weszłam cichutko do domu, żeby nikogo nie obudzić. Umyłam się, przebrałam się w piżamę, po czym weszłam do łóżka. Po mimo później godziny myślałam o dzisiejszym zwariowanym dniu, o niebieskich oczach i o tym co powiedział Rayan. Niall w szkole był dla mnie nie miły, a potem jakby był innym człowiekiem. Powiedział, że powinnam się częściej uśmiechać. Na to wspomnienie szeroki uśmiech zagościł na mojej twarzy, ale po chwili zniknął. Przypomniało mi się co powiedział Rayan. Niall lubi rywalizować, może to właśnie robi. Widzi, że dobrze się bawię z Rayanem i zdecydowanie wole spędzać czas z nim i jest to zagrywka typu "Mogę mieć wszystko co ty Rayan". Próbowałam wymazać te nie przyjemne myśli, ale mi się nie udało.

                            ------------------------------------------------------------------------

Przez ten cały wczorajszy wypad nie mogłam zmrużyć oka w nocy. Zwłaszcza przez cholernego Nialla Horana i jego wczorajszą milszą stronę. Jak zwykle wstałam rano przed moją kuzynką ubrałam się, i wyszłam do szkoły.

                               http://www.polyvore.com/go_to_school/set?id=169377877

Nie czekam nigdy na Rose bo wiem, że ona razem ze swoimi przyjaciółeczkami raczej nie miałaby ochoty przyznawać się do mnie. Właśnie przekroczyłam próg szkoły, zdążyłam dojść tylko do szafek, gdy na swojej drodze spotkałam Cassie na jej twarzy zagościł wredny uśmieszek. Popchnęła mnie na szafki i ciągnęła za włosy.
- Jeśli myślisz, że zdobędziesz go na takie zagrania to się mylisz. Nie wyobrażaj sobie za wiele. Popatrz tylko na siebie jesteś żałosna. cichutka kujonowata myszka. Nikt nie zwróci na ciebie uwagi, a zwłaszcza taki facet jak Niall - skączyła z jeszcze większym uśmieszkiem popchnęła mnie z całej siły i odeszła. Czułam jak po mojej twarzy spływają łzy. Oczywiście wiedziałam o tym wszystkim, ale jednak bardziej boli, gdy ktoś cię w tym uświadamia. Przecież cały czas Ci to mówię głupia grubasko, jesteś nic nie warta. Wiedziałam, że za chwilę nie wytrzymam i wybuchnę głośnym płaczem, a na coś takiego pozwalałam sobie tylko w domu. Po co ona mi to wszystko powiedziała? Chodziło jej tylko o to, że Niall mnie gdzieś zabrał?
- Hej I......  - Rayan, gdy tylko spojrzał na mnie, jego uśmiech zastąpił smutek, zmartwienie i ból? -Co się stało? Niall coś Ci zrobił? Cy znowu to Harry? Nie no zabije po prostu - chciał odejść i pewnie poszukać Harrego, ale uniemożliwiłam mu to, wtulając się w jego tors. Nie mam pojęcia co mną kierowało. byłam tak zrozpaczona chciałam, żeby ktoś mi powiedział że te wszystkie rzeczy co mówiła blondynka były kłamstwem. Mimo, że i tak bym w to nie uwierzyła. Potrzebowałam w tamtej  chwili kogoś komu mogłabym zaufać i powiedzieć wszystko co mi leży na sercu. Rayan pocierał pocieszająco moje plecy, a ja starałam się, aby mój szloch nie przemienił się w głośny płacz co jak co, ale staliśmy na środku korytarza i nie chciałam być na językach wszystkich uczniów chociaż pewnie i tak już byłam.
- Możecie się przesunąć i robić co kolwiek robicie w bardziej ustronnym miejscu to nie jest dom publiczny - dobrze znałam ten chamski ton głosu nie musiałam nawet patrzeć na adresata tych słów, żeby wiedzieć, że to Niall. Podniosłam na niego moje zapłakane czerwone oczy, a on jakby od razu złagodniał i spiął swoje mięśnie jeszcze bardziej niż były przed chwilą. Co mu?? 
- Co się stało? - spojrzał na szatyna takimi zimnymi oczami jakby to była jego wina
 - To nie przez niego - chciałam, aby to wiedział wiem, że go nie lubi i nawet bez powodu mógłby wdać się z nim w bójkę.
- Nie pytałem czy to on! Pytałem CO. SIĘ. STAŁO. - mówił to z takim chłodem, że się go przestraszyłam
- Nic 
- Płaczesz bez powodu ? - prychnął, a jego oczy stawały się coraz ciemniejsze i chłodniejsze - Czemu do kurwy nie możesz powiedzieć co się stało?
- Nie chce, żebyś jej coś zrobił - wypaliłam zanim zdążyłam pomyśleć. Prawda jest taka, że bardzo chciałabym aby miała za swoje, ale powiedziała mi najprawdziwszą prawdę JESTEM NIKIM. A za to przecież nie mogę jej winić. A Niall mógłby jej coś zrobić, chociaż skoro z nią spał to może ją lubi i tak naprawdę naśmiewają się ze mnie razem. Nie! Nie! Na pewno nie!!!
- Ona? Cassie - było to raczej stwierdzenie niż pytanie. Blondyn ominął nas i odszedł pewnie w poszukiwaniu Cassie. Nie znałam go długo, ale wiedziałam że jest wybuchowy i nie przewidywalny, a w szczególności gdy jest w takim nastroju jak dzisiaj. Postanowiłam za nim pójść. Z tego nie wyniknie nic dobrego