wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 4


Och, kochana, wyglądasz na tak bardzo zagubioną, Twoje oczy są czerwone od przelanych łez,
ten świat, przez który musisz przejść... powiedziałaś...

Nie znasz mnie, nawet Cię to nie obchodzi,
Powiedziała
Nie znasz mnie, nie nosisz mojego ciężaru... .

Najpotrzebniejsza ale odrzucona, niesiesz wszystkie swoje myśli przez otwarte przestrzenie. 
Kiedy kwiaty przyglądają Ci się... nie są jedynymi, które płaczą
patrząc na Ciebie.



Tak jak powiedział tak zrobił. Właśnie dojerzdzamy pod moje mieszkanie. Nie jestem pewna czy przyjerzdzanie o tej porze drogim autem takie jak to pod taką ulice jak ta.
- Bądź gotowa za dwie godziny przyjadę o 20 ok?
- Nie jestem pewna czy chce z tobą gdziekolwiek jechać - mówię najciszej jak się da
- Ale ja jestem pewny, że JA chce z tobą jechać - mówi wyraźnie rozbawiony
- Jak mam się ubrać? - może i głupie pytanie, ale skąd mam wiedzieć co mu przyszło do głowy
- Jak chcesz. Ubierz się tak jak ci pasuje
- Czyli mogę iść nawet w dresach, albo lepiej w ogóle z tobą nie pójdę  
- Pójdziesz, nawet w dresach chodźbym miał cię wyciągać z domu - i znowu pokazuje ten swój uśmieszek. Ale ładny uśmieszek!! Kąciki moich ust automatycznie idą w górę, czemu? Nie mam pojęcia. Ale naprawdę dobrze jest widzieć uśmiętego Niall. Wchodząc do mieszkania od razu witam się z babcią. Stwierdzam, że w godzinę zdążę się ubrać i umyć, więc pierwsze co robię to lekcje na jutro przy okazji jem jabłko, ponieważ kiedyś muszę coś zjeść. Po skończeniu lekcji idę pod prysznic i się ubieram. Zanim wychodzę nakładam jeszcze trochę podkładu i jestem gotowa.

                          http://urstyle.pl/styl/nAtILove/stylizacja/luznoo-5/

Oczywiście zanim wyjdę trzeba poinformować babcie o wyjściu. Nie myślcie sobie, że będę się wymykać czy uciekać takie rzeczy to nie ja. Babcia jest wyrozumiała i wie, że nie jestem osobą, która robi głupie rzeczy. Wręcz przeciwnie za nim coś zadecyduje zastanawiam się pięćdziesiąt razy, a potem potem kolejne pięćdziesiąt czy na pewno dobrze robię.
- Babciu wychodzę z kolegą, dobrze?
- O której będziesz?
- Nie wiem ale raczej nie późno. Jutro szkoła
- Jak wrócisz?
- Przyjadę z nim z powrotem
- Dobrze. Więc baw się dobrze  i nie pij za dużo - uśmiechnęła się do mnie, odwzajemniłam odwzajemniłam uśmiech i wyszłam. Niall oczywiście już czekał koło swojego samochód. Na co ja od razu zmarszczyłam brwi. No bo ile można mieć tych samochodów jeden już mu nie wystarcza. Nagle ogarnęła mnie panika no bo co jak nie jestem jednak dobrze ubrana. Skoro ma tak drogi samochody to na pewno jest z bogatej rodziny i nie zadaje się z byle kim, a to znaczy że nie powinien się zadawać ze mną. Pytanie więc brzmi czemu chciał gdziekolwiek ze mną jechać? Nie wierze w tą jego historyjkę o zmienianiu mnie. Ja nawet nie chcę się zmieniać. Dobrze mi z tym jaka jestem
 - Hej ziemia do Roszpunki - dopiero teraz zwróciłam uwagę na blondyna miał na sobie zwykłą białą bluzkę na to skórzaną kurtkę, czarne spodnie oraz vansy.
 - Hej - odezwałam się po dłuższej chwili. Na ustach znowu zagościł uśmiech - Co? - pytam trochę chyba za ostro
- Nic. Tylko spodziewałem się troszeczkę innego stroju
- Sam powiedziałeś "ubierz się jak ci pasuje"
- Zazwyczaj jak tak mówię widzę przed sobą dziewczynę w miniówie eksponując swoje wdzięki - porusza do góry brwiami, a ja zaczynam się śmiać
- Trzeba było powiedzieć włóż na siebie jak najmniej materiału
- Właź - otwiera drzwi oczywiście jak prawdziwy dżentelmen, kiedy zajmuje miejsce kierowcy przyglądam mu się dokładniej. Zauważam kolczyk w jego brwi i jestem pewna w 100%, że wcześniej go tam nie było, albo jestem tak nieogarnięta, ze go nie zauważyłam. Mój wzrok pada na jego nadgarstek i tatuaż, który się tam znajduje.
 - Czemu "król"? - pytam nim zdążę się ugryźć w język. Jeszcze pomyśli, że jestem jakaś wścibska czy coś no bo co to mnie obchodzi.
- Bo jestem królem - na jego ustach zagościł arogancki uśmiech
- Każdy król musi mieć czym rządzić
- A kto powiedział, że nie mam. Właśnie zabieram cię do mojego królestwa
Zaczęłam się trochę obawiać i sądzę, że to nie był dobry pomysł tak po prostu się zgadzać. Nie znam go, a jedyne co o nim wiem to to, że jest przyjacielem Dulce.  Nawet nie wygląda na specjalnie miłego. Jedziemy już chyba z godzinę przez jakiś las. Nagle ogarnia mnie jeszcze większe przerażenie chłopak zwalnia, a przed nami roztacza się tłum ludzi. Czuje się całkowicie nieswojo wszystkie dziewczyny mają na sobie miniówki lub bardzo obcisłe spodenki, a nie które wyglądają jakby przyszły na samej bieliźnie, czy im nie jest zimno w takim stroju? Wszędzie były samochody i to nie takie zwykłe
- Co my tu robimy?
- Przyjechaliśmy  zapoznać Cie z moim królestwem

                                 



sobota, 16 maja 2015

Rozdział 3



Już prawie mogę ujrzeć- ten sen
Śnię - lecz głos w mojej głowie mówi mi :

,,Nigdy tego nie osiągniesz''

Każdy krok, który stawiam

Każdy ruch , który wykonuję - sprawia

Że czuję się zagubiona 




Połowa dnia za mną, właśnie udaje się z Dulce na lunch. Na miejscu siedzi już Zayn, przywitałyśmy się z nim i usiadłyśmy na stole leżą już tacki z jedzeniem dla naszej trójki oraz dwie dodatkowe od razu przypominam sobie o Harrym i blondynie i robi mi się nie dobrze. To oznacza, że tu przyjdą, a ja nie mam ochoty ich już dzisiaj oglądać. 
- Złaś! To moje miejsce - odwracam się, a tam przepiękne błękitne oczy - Ogłuchłaś.
- Maż tu pełno wolnych miejsc,a tam nie pisze ... - czerwonowłosa jak zwykle stanęła w mojej obronie, ale przecież nie mogę ciągle na niej polegać 
- Nie Dulc ok, to przecież nic takiego - przesunęłam tackę i usiadłam na wolnym krześle obok, nie będę przecież się wykłócać z nim o miejsce jakby nie było to ja tu jestem intruzem. 
- No widzisz i po problemie
- Czemu nie mogłeś usiąść obok? - spytała poirytowana dziewczyna
- Bo to krzesło jest wygodniejsze?
- Wszystkie krzesła są takie same 
- Nie to jest moje ulubione, zawsze tu siedziałem i będę siedział
- Więdz jest wygodne czy twoje ulubione? 
- Oba - chłopak spojrzał poirytowany na dziewczynę, przeniósł wzrok na Mulata - Gdzie Harry?
- Gdzieś na pewno. Ale się nie martw pewnie przybiegnie do ciebie wciągu 10 minut
- O co ci chodzi? - wysyczał prze zaciśnięte zęby 
- No nie wiem może oto, że pierwszego dnia zostałeś zawieszony, a później nie dawałeś znaku życia. Nie było cię w domu i nie wiedziałam co się z tobą dzieje?
- Przecież dzwoniłem do ciebie, prawda? Pamiętasz? Czy masz jakieś zaniki pamięci?
- Dzwoniłeś? Raz, przez cały tydzień. próbowałam się do ciebie dodzwonić i nie odbierałeś! A dzisiaj naskakuje na mnie twoja laska, że moja przyjaciółka ma się trzymać z daleka od ciebie i gówno mnie obchodzi z kim się pieprzysz, ale nie mieszaj w to mnie, a Is tym bardziej i .....
- Kurwa!! Dulce daj spokój ok. Nie jestem dzieckiem. Dzwoniłaś do mnie i mówiłaś o swojej koleżance i o Harrym prosiłaś, żebym się nim zajął więc zrobiłem to rano . A Cass się zajmę przecież wiesz, że nie tykam się byle czego byłem na imprezie i trochę mi odwaliło zajmę się nią później. Miałem interesy do pozałatwiania. Tyle koniec historii. Mogę teraz zjeść czy nie za bardzo? - Okej teraz dopiero czuje się jak intruz. Zayn siedzi obok mnie, ale jego to absolutnie nie rusza 
- Oni tak zawsze.Po prostu ignoruj - mówi tak, że tylko ja jestem wstanie usłyszeć. 
- No właśnie. Interesy, właśnie dlatego się martwiłam. Wiesz, że mi się nie podobają ....- znowu zaczyna 

- Dulce!! Wystarczy! - warczy. Robi się cicho i nie zręcznie, blondyn jest wkurzony lub poirytowany. A może oba? A ja kolejny raz czuje się jak intruz.
- Hej ludziska! - Harry odsuwa krzesło i siada pomiędzy Niallem, a Zaynem - Dzisiaj zmiażdżysz dupę temu całemu Rayanowi. Co nie? - powiedział wyraźnie podekscytowany loczek do blondyna.
- A mogłoby być inaczej - wstaje od stołu i w tym momencie wszystkie oczy zwrócone są na mnie. Blondyn łapie mnie za nadgarstek i posyła mi pytające spojrzenie
- To jej chłopak - mówi lokaty z rozbawieniem w głosie
- A więc chodzisz z wrogiem?
- To nie jest mój chłopak i nie jest moim wrogiem
- Więc, gdzie się wybierasz?
- Niall ... - zaczyna dziewczyna, ale blondyn ucisza ją jednym spojrzenie. Co go obchodzi dokąd idę? to chyba moja sprawa.
- Skończyła jeść i chciałabym sobie pójść - czemu ja się mu tłumacze do jasnej cholery. Chłopak spogląda na moją tackę i marszczy brwi
- Prawie nic nie tknęłaś
- Nie jestem specjalnie głodna - wydaje się tym rozbawiony
- Nie jesteś głodna czy może nie chcesz jeść bo jesteś gruba i przyjmujesz dietę głodową? 
- Puść mnie - wyszeptałam, nie byłam wstanie nic więcej powiedzieć. Do moich oczu napłynęły łzy. Chłopak puścił moją rękę, a ja od razu pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w jednej z  kabin. Padłam na kolana i zaczęłam ryczeć. Otóż tak jestem grupa i brzydka "A owszem jesteś gruba. brzydka i do tego głupia", " Nie nażarta świnia" - krzyczy moja podświadomość. Zanoszę się jeszcze większym płaczem, pochylam się nad ubikacją wkład dwa palce do ust.
W tej chwili czuje się lekka, tak sądzę że to najodpowiedniejsze słowo. Po moich policzkach spływają łzy. Jestem zła na siebie, bo znowu to zrobiłam, jestem zła na Niall, że powiedział to przy wszystkich. Wychodzę z kabiny i ze spokojem mogę stwierdzić, że nikogo nie ma w łazience. Opłukuje sobie usta wodą, po czym wychodzę z łazienki. Zawsze tak robię, kiedy jestem zła lub przygnębiona jem, jedzenie to sposób na odreagowanie tylko, że później robisz się coraz grubsza i musisz się pozbyć zbędnych kilogramów. Nim się spojrzysz jesteś grubasem takim jak ja.

Skończyły się wszystkie lekcje. Do końca dnia nie widziałam już Dulce ani z żadnym z jej kolegów. To dobrze dla mnie. Wychodzę ze szkoły i stoję jak skamieniała centralnie przy wejściu stoi biały samochód. oczywiście obiera się o niego blondyn i pali, wydaje się zamyślony. Przechodzę obok nie zwracając na niego uwagi, a kiedy myślę, że uda mi się minąć go nie zauważenie chwyta mnie za rękę i obraca tak, że stoję z nim twarzą w twarz.
- Wsiadaj - no chyba coś go boli mam wsiąść do jednego samochodu z niebezpiecznym chłopakiem, który mnie ciągle obraża. No chyba jednak nie.
- Nie dzięki. Przejdę się - mówię tak cichutko, że nawet nie jestem pewna czy mnie usłyszał
- Wsiadaj i mnie nie wkurwiaj. Zawiozę cię - otwiera przede mną drzwi. No i co mam zrobić pewnie, że wchodzę nie chce się mu jeszcze bardziej narażać. Widać, że nie przypadłam mu do gustu.
- Gdzie mieszkasz? - pyta jak już zajął miejsce kierowcy
- Zawieś mnie do centrum jest tam księgarnia - chłopak tylko przelotnie na mnie spojrzał. Przez pół drogi się nie odezwał. wyglądał na zamyślonego
- Przepraszam - spojrzałam się na chłopaka ze zdziwieniem wypisanym na twarzy - Za to co powiedziałem. Nie powinienem był. Dulce cię szukała, ale nie mogła znaleźć. No i oczywiście mi też się za to dostało - kąciki jego ust poruszyły się lekko ku górze 
- Nie masz za co przepraszać 
- Chciałem cię po prostu sprawdzić - teraz to ja już nic nie rozumiem. Chłopak widząc moje zmieszanie wywrócił oczami, po czym kontynuował - Dulce mi trochę o tobie opowiadała według niej całkiem dużo mówisz. A ja chciałem sprawdzić jaka jesteś ....
- Więc zacząłeś mnie obrażać? 
- Jako przyjaciółka Dulce będziesz w tz. poopularsach, co oznacza zainteresowanie uczniów. A mówiąc ci takie rzeczy sprawdzałem twoją reakcje i dowiedziałem się więcej niż mogłabyś mi powiedzieć
- Czyli co dokładnie?
- Że nie jesteś pewna swojego wyglądu oraz za bardzo obchodzi cie opinia innych. 
- Wywnioskowałeś to z tego jednego zdarzenia?
- Gdybyś nie uciekła, tylko została albo coś powiedziała miałbym inną teorie, ale skoro uciekłaś ze łzami w oczach to potwierdziłaś moje przekonania. Wiesz jestem na prawdę dobry w odczytywaniu ludzi.
- Nie przyjaźnie się z nią - wymamrotałam, ale chyba dość głośno by Niall usłyszał, tym razem to on posłał mi pytające spojrzenie - z Dulce. Nie jesteśmy przyjaciółkami. Nie da się z kimś zaprzyjaźnić w jeden tydzień - po samochodzie rozniósł się głośny śmiech chłopaka
- Wiesz co chyba cie polubię Is. Masz całkowitą racje i dowiedziałem się o tobie kolejnej ciekawej rzeczy. Nie przywiązujesz się szybko do ludzi. Dulce na odwrót dla niej już jesteście "Best friend forever". Dlatego właśnie musimy z ciebie zrobić chociaż trochę pewniejszą siebie dziewczynę i zaczniemy już dziś. Jesteśmy - nawet nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy - O której kończysz? 
- 18 - zdążyłam opowiedzieć nim przemyślałam, czy na pewno chce aby to wiedział. 
- A więc będą czekał o 18 
Czekaj, czekaj, że słucham!!!! Niall widząc moje zmieszanie na twarzy zaczął się śmiać. Wysiadłam nim zdążył cokolwiek jeszcze powiedzieć. W pracy zastanawiałam się o co mogło mu chodzić i co dziwniejsze nie mogłam się do czekać spotkania z nim.