niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 1


     Stoję właśnie przed ogromnym budynkiem szkoły i nie mam pojęcia co robić. Mam straszną tremę wiadomo nowa uczennica zawsze robi wielki szum. Dobra ogar Iz wchodzimy, tak i co miało być potem, aaa no tak do dyrektora jak to było wchodzisz i korytarzem na prawo ok jest. Idę i rozglądam się na wszystkie strony, gdzie jest ten dyrektor, no i jest. Wita mnie starsza pani w okularach, a z tego co pamiętam miał mnie witać jakiś mężczyzna i wiem, że zabłądziłam
- Dzień dobry, przepraszam jestem Isabella i szukam dy.....- no i mi przerwała chyba nie słyszała o czymś takim jak kultura.
- Usiądź dyrektor zaraz skończy - no to zostało mi czekać, chciałabym mieć ten pierwszy dzień już za sobą, jak dla mnie to zdecydowanie za dużo stresu. Nagle drzwi do gabinetu się otwierają i wychodzi starszy mężczyzna, jak poparzona podniosłam swoje dupsko z krzesła i od razu się za to skarciłam przecież jak to musiało dziwacznie wyglądać.
- Przepraszam jestem Isabella, jestem no.....-i znowu niedane mi było dokończyć
-Issabella, nowa uczennica. Zapraszam do gabinetu -weszłam zaraz za starszym panem - Przepraszam, że musiałaś czekać, ale miałem nagły wypadek. A więc przyjrzałem się twojemu świadectwu i ciesze się, że mogę tak zdolną uczennice ugościć w mojej szkole. Niestety nie będę mógł cię oprowadzić po szkole, rozumiesz obowiązki dyrektora, ale na pewno twoja kuzynka pomorze Ci się tu odnaleźć - tak na pewno jakby mogła to bym nie szukała tego cholernego gabinetu - Ale na pewno odprowadzę Cię na pierwszą lekcje - starszy pan uśmiechnął się po czym wstał, a ja za nim. Idąc korytarzem przebiegła koło nas czerwonowłosa dziewczyna.
- Dulce, czy ty nie powinnaś być już na lekcji - zaczepił ją mężczyzna
- Cholera!! -dziewczyna odwróciła się do nas przodem i muszę stwierdzić, że jest naprawdę ładna. Miała długie, proste włosy nie muszę wspominać, ze czerwone prawda. Błękitną bluzeczkę do tego jeansową minówke, a na nogach czarne kozaki, od razu było widać, że ma swój własny styl.
- Tak pewnie bym była, gdyby mnie Pan nie zawołał i teraz przez Pana nie mogę się dokształcać. Lekcja leci,a ja muszę stać tu z Panem i tłumaczyć czemu mnie niema gdzieś indziej - uśmiechneła się przyjaźnie. A na moje usta wkradł się mały uśmieszek.
- W takim razie wybacz mi nie chciałem cię odciągać od zajęć, na których i tak nie byłaś.
- Spoko wybaczam. Mogę ją odprowadzić nie musi się Pan produkować, te wszystkie ciastka, które Pan zjada .....
- Dulce!-upomniał ją - I tak musze porozmawiać z waszym nauczycielem, a o moje ciastka się nie martw - powiedział pogodnie dyrektor i naprawdę było miło iść w ich towarzystwie. Wywnioskowałam z tego, iż dyrektor tej szkoły mimo swojego wieku jest pogodny i wyluzowany. Czerwono włosa natomiast jest dziewczyną o swoim stylu i raczej ma gdzieś co inni o niej pomyślą jest też bardzo śmiała. Kiedy weszliśmy do klasy mężczyzna przywołał do siebie nauczyciela, a nam kazał usiąść. Tylko ostatnia ławka pod oknem była zupełnie pusta, więc postanowiłam tam usiąść, Dulce usiadła przede mną do Mulata o ciemnych włosach.
- To miejsce jest zajęte znajdź sobie inne - odezwał się do mnie chłopak, a ja się przestraszyłam. Twarz chłopaka nie wyrażała większych emocji, ton głosu natomiast mówił sam za siebie. Wiec wymamrotałam cichutkie "przepraszam" i już zamierzałam zbierać swoje rzeczy
- Daj jej spokój Zayn. Dziewczyna jest nowa, a Blondaska nie będzie - byłam naprawdę wdzięczna czerwonowłosej za ratunek - Tak wogle jestem Dulce, wal śmiało jak masz jakiś problem z debilami tej szkoły, a to Zayn jeden z debili w szkole, a ty to kto? - powiedziała jak zwykle uśmiechnięta od ucha do ucha chłopak tylko pokręcił głową na jej słowa i się odwrócił. A ja zdziwiłam się jej odwagą Mulat wyglądał naprawdę groźnie, więc stwierdzam, że muszą się dobrze znać.
- Jestem Isabella - lekcja zmineła szybko, ale co się dziwić skoro przyszłam w połowie.
Dulce odprowadziła mnie do sali, w której miałam drugą lekcje. 
-Hej Isi prawda? - kiwnęłam tylko potwierdzająco głową na jego pytani, a on ukazał szczery bieluśienki uśmiech - Jestem Rayan. Wiesz, że możesz wejść do środka, prawda? - chłopak przysiadł się do mnie, a  uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Tak, ale nie chce zajmować, kogoś miejsca
- Nie obraziłbym się jak byś usiadła ze mną
Rayan okazał się miłym chłopakiem, oprowadził mnie po szkole i nie odstępował mnie na krok. Po zakończeniu lekcji udałam się do księgarni, w której pracuje. Właścicielką jest 35-letnia Pani Laura Wilson, ma dwójkę dzieci: 8-letnią córeczkę Olivie oraz 10-letniego synka Ethana. Pozwala mi pracować u siebie popołudniami, ponieważ musi zajmować się dziećmi jak wracają ze szkoły, a nie chciałaby zamykać o wczesnych godzinach. Praca zmineła mi naprawdę szybko. Wróciłam do domu przed 19. A tam powitała mnie moja kochana kuzynka.
- Wzięłaś moje nowe czarne spodenki?
- Tak też się ciesze na twój widok Rose. Jak bym nosiła to może bym wzięła wcześniej informując o tym Ciebie - Rose dobrze wiedziała, że nie nosze spodenek ani spódniczek, po prostu nie czuje się w nich komfortowo i trzeba mieć figurę do takich rzeczy, a ja jej nie mam
-Skoro ty nie wziełaś to gdzie mogą być!!!! - jak będzie tak krzyczeć to mi łeb pęknie. Wzruszyłam tylko ramionami i poszłam do swojego pokoju,  położyłam się i zasnełam. Ten dzień był bardzo męczący.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz