czwartek, 30 kwietnia 2015

Rozdział 2

 Pierwszy tydzień szkoły minął mi niespokojnie. Otóż można powiedzieć,że zakolegowałam się z Dulce, Zayn okazał nie być aż tak straszny jak uważałam na początku oczywiście nadal mnie troszeczkę przeraża, ale przy czerwonowłosej wydaje się być bardziej przyjazny. Tylko, że również w pierwszym tygodniu szkoły poznałam nie jakiego Harrego, który jak się okazało również należy do grona znajomych Dulce. Nasze pierwsze spotkanie jak i pozostałe nie należały do tych najlepszych:


       Stoję właśnie koło swojej szafki i wyjmuje książki potrzebne na kolejną lekcje nagle ktoś łapie mnie za biodra i odwraca twarzą do siebie podnoszę wzrok i ukazuje mi się chłopak z burzą loków na głowie i bezczelnym uśmieszkiem 
 - Hej Bella! No muszę przyznać, że wyglądasz lepiej niż się spodziewałem - jego arogancki uśmieszek nie schodzi mu z twarzy,jedna z rąk ląduję na moim udzie, przesuwa nią w górę i w dół. Stoję jak sparaliżowana i patrze się w jego zielone oczy. Przybliża się do mnie jeszcze bardziej, w tej chwili nasze ciała stykają się, a ja zostaje wbita w szafkę, zaczyna wodzić nosem po mojej szyi, a moje przerażenie staje się jeszcze większe 
    - Ładnie pachniesz Bella - wyszeptał do mojego ucha, chciałam go odepchnąć i uciec, ale był ode mnie silniejszy
    - Puść mnie!! - byłam bliska placzu, wbił mnie jeszcze bardziej w szafki. Czy to jest w ogóle możliwe? Gdzie się wszyscy podziali?
   - Och Bella wiesz, że będziesz moja prawda? - że słucham, o czym on do cholery gada? Nagle zostaje ode mnie oderwany, a ja dostrzegam czerwone włosy. Dulce! Jest wściekła i to nie na żarty.
   - Możesz sobie pomarzyć i trzymaj się od niej z daleka rozumiesz debilu?
   - Czy ty kurwa zawsze musisz psuć najlepszą zabawę? - wysyczał przeczesując swoje loki i odszedł.

I właśnie tak wyglądał mój pierwszy tydzień w szkole Harry posuwał się coraz dalej dotykał mnie, zaczepiał przed szkołą, po szkole, ale zawsze była Dulc oraz Ryan, którzy przychodzili mi z pomocą.
Weekend minął mi naprawdę szybko jak zawsze zresztą nie robiłam nic oprócz sprzątania i czytania książki. Dziś znów poniedziałek nie mam ochoty na pokazywanie się w szkole oraz na spotkanie z lokatym. Wstałam z łóżka, wzięłam przygotowane na dzisiaj ubrania i udałam się do łazienki.
                    http://urstyle.pl/styl/SKRzAcik/stylizacja/krata-28/
 Po porannej toalecie udałam sie do kuchni.
 - Hej babciu - podeszłam do staruszki i pocałowałam ją w policzek ona na mój gest uśmiechnęła się szeroko
- Dzień dobry kochanie. Proszę musisz coś zjeść zanim wyjdziesz do szkoły - powiedziała stawiając przede mną talerz z kanapkami
 - Dziękuje, ale nie jestem głodna może Rose będzie chciała - staruszka pokręciła tylko głową i spojrzała na mnie pobłażliwie - muszę lecieć bo się spóźnię pa babciu - znów ją pocałowałam i wyszłam z domu na przestanek. Okolica w której mieszkamy jest totalnym zadupiem  do szkoły jadę 20 minut autobusem, a na domiar złego okolica nie należy do tych przyjaznych zwłaszcza nocą mieszkają tu niezbyt mili ludzie.
Gdy mam zamiar wchodzić do szkoły zauważam biały samochód, niestety nie znam się na markach, ale wygląda na naprawdę drogie auto z pojazdu nagle wychodzi przystojny blondyn. Moje usta układają się w literę "o", a ja bezmyślnie patrze na blondyna, który swobodnie Na pewno nie do ciebie debilko przecież stoisz koło wejścia on nawet cie nie zauważył" moja podświadomość daje osobie znać. Nagle mnie oświeca przecież to chłopak z pierwszego dnia u dyrektora. Porusza się bardzo swobodnie, a uczniowie do niego podchodzą i się z nim witają, Moje bezmyślne wgapianie zostaje mi przerwane, gdy ktoś przyciska mnie do ściany przy drzwiach. Oczywiście jest to Harry
-Hej śliczna! Dawno się nie widzieliśmy co nie
- Puść mnie! - zaczęłam się od razu wyrywać
- Hej Hazz, chyba powiedziała żebyś zostawił - podnoszę wzrok, a tam nie kto inny jak uśmiechnięty blondyn. Ma śliczny głos och ogarnij się i ładny uśmiech. Harry spojrzał się na chłopaka i od razu się uśmiechnął i uściskał go po męsku.
- Hej Niall, w końcu wróciłeś trochę nudno tu bez ciebie było
- Kto to?
- A to jest Bella, koleżanka naszej przyjaciółeczki - loczek położył rękę na moim biodrze i przyciągnął mnie bliżej siebie, a przez moje ciało przebiegł nieprzyjemny dreszcz
- To ona? Sądziłem, że Dulce ma lepszy gust no i ty też - ok "auć" nie ma co zabolało "a co dziwisz mu się przecież jesteś brzydalem " co racja to racja. Nagle moje buty stały się bardzo interesujące, ale mówi przy najmniej co myśli - Sory stary, ale jeśli Ci jej nie wezmę Dulce mnie zabije mówiła, że masz się trzymać z daleka od jej nowej koleżanki
- Ale jej nic nie robię. Bardzo się polubiliśmy. Prawda skarbie?
- Ta właśnie widzę. Chodź! - Niall chwycił mnie za nadgarstek i tym samym wyrwał z uścisku Harrego
-To boli - wydusiłam z siebie, gdy chłopak kroczył przez długi korytarz szkoły
- O no proszę już myślałem, że nie umiesz mówić - oczywiście, że mnie nie puścił. Czego ja się właściwie spodziewałam, ale były również plusy tej sytuacji. Mogłam przyjrzeć się dokładnie chłopakowi. Jest wysoki i szczupły, ale dobrze zbudowany i teraz dostrzegam, że jest farbowanym blondynem, na nadgarstku zauważyłam tatuaż chyba jakiś napis, ale nie jestem w stanie dostrzec jaki
- Niall!! Niall! Zaczekaj - odwracamy się z chłopakiem w tym samym czasie. W naszą stronę idzie chuda blondynka z różowymi końcówkami. Ubrana w króciutkie spodenki i czarny bralet, a na nogach oczywiście nic innego jak szpilki.
- Cholera - chyba nie jest zadowolony na jej widok - W czym mogę ci pomóc Cass
- Chciałam z tobą porozmawiać wczoraj tak szybko wyszedłeś, a mi jest naprawdę źle z tego powodu myślałam, że zostaniesz na noc - dziewczyna wydęła warki, i położyła rękę na ramieniu chłopaka,  od razu się spiął , kiedy w końcu mnie zauważyła jej mina mowila wszystko
- Cassie, mieliśmy naprawdę dobry sex, ale to nic nie znaczyło wierz o tym tak? - pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl "bezlitosny"
- Tak wiem, ale myślałam że może ....
- Że może co? Sorry, ale trochę mi się śpieszy i nie mam czasu na twoje główna - ta mi też, za minute dzwonek puszczaj chce iść na lekcje, próbowałam mu się wyrwać, ale nic z tego
- A więc wolisz teraz takie brzydale tak - spojrzała na mnie jadowitym wzrokiem. O nie mnie w to nie mieszaj, ja go nawet nie znam. Chłopak oczywiście nic jej nie odpowiedział tylko odszedł jak gdyby nic . I właśnie teraz zadzwonił dzwonek, a ja nie mogę się spóźnić
- Mam lekcje
- Naprawdę co ty nie powiesz? Wiesz ja też?
- Nie chce się spóźnić
- Ale się spóźnisz
- Nie możesz mnie po prostu zostawić?
- Mogę, ale nie chce - mam dość, zatrzymałam się na środku korytarza - Co znowu?
- Chce. Iść. Na. Lekcje - wysyczałam. Skąd nagle ta odwaga? Spojrzał na mnie, a kąciki jego ust lekko się podniosły. Co w tym zabawnego? Puścił mnie i sobie poszedł " Przecież tego chciałaś prawda?" No niby tak. Stałam i patrzałam na odchodzącą sylwetkę chłopaka. Nie minęła nawet pierwsza lekcja, a tyle się wydarzyło. Nie chce wiedzieć jak będą wyglądały kolejne godziny.



niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 1


     Stoję właśnie przed ogromnym budynkiem szkoły i nie mam pojęcia co robić. Mam straszną tremę wiadomo nowa uczennica zawsze robi wielki szum. Dobra ogar Iz wchodzimy, tak i co miało być potem, aaa no tak do dyrektora jak to było wchodzisz i korytarzem na prawo ok jest. Idę i rozglądam się na wszystkie strony, gdzie jest ten dyrektor, no i jest. Wita mnie starsza pani w okularach, a z tego co pamiętam miał mnie witać jakiś mężczyzna i wiem, że zabłądziłam
- Dzień dobry, przepraszam jestem Isabella i szukam dy.....- no i mi przerwała chyba nie słyszała o czymś takim jak kultura.
- Usiądź dyrektor zaraz skończy - no to zostało mi czekać, chciałabym mieć ten pierwszy dzień już za sobą, jak dla mnie to zdecydowanie za dużo stresu. Nagle drzwi do gabinetu się otwierają i wychodzi starszy mężczyzna, jak poparzona podniosłam swoje dupsko z krzesła i od razu się za to skarciłam przecież jak to musiało dziwacznie wyglądać.
- Przepraszam jestem Isabella, jestem no.....-i znowu niedane mi było dokończyć
-Issabella, nowa uczennica. Zapraszam do gabinetu -weszłam zaraz za starszym panem - Przepraszam, że musiałaś czekać, ale miałem nagły wypadek. A więc przyjrzałem się twojemu świadectwu i ciesze się, że mogę tak zdolną uczennice ugościć w mojej szkole. Niestety nie będę mógł cię oprowadzić po szkole, rozumiesz obowiązki dyrektora, ale na pewno twoja kuzynka pomorze Ci się tu odnaleźć - tak na pewno jakby mogła to bym nie szukała tego cholernego gabinetu - Ale na pewno odprowadzę Cię na pierwszą lekcje - starszy pan uśmiechnął się po czym wstał, a ja za nim. Idąc korytarzem przebiegła koło nas czerwonowłosa dziewczyna.
- Dulce, czy ty nie powinnaś być już na lekcji - zaczepił ją mężczyzna
- Cholera!! -dziewczyna odwróciła się do nas przodem i muszę stwierdzić, że jest naprawdę ładna. Miała długie, proste włosy nie muszę wspominać, ze czerwone prawda. Błękitną bluzeczkę do tego jeansową minówke, a na nogach czarne kozaki, od razu było widać, że ma swój własny styl.
- Tak pewnie bym była, gdyby mnie Pan nie zawołał i teraz przez Pana nie mogę się dokształcać. Lekcja leci,a ja muszę stać tu z Panem i tłumaczyć czemu mnie niema gdzieś indziej - uśmiechneła się przyjaźnie. A na moje usta wkradł się mały uśmieszek.
- W takim razie wybacz mi nie chciałem cię odciągać od zajęć, na których i tak nie byłaś.
- Spoko wybaczam. Mogę ją odprowadzić nie musi się Pan produkować, te wszystkie ciastka, które Pan zjada .....
- Dulce!-upomniał ją - I tak musze porozmawiać z waszym nauczycielem, a o moje ciastka się nie martw - powiedział pogodnie dyrektor i naprawdę było miło iść w ich towarzystwie. Wywnioskowałam z tego, iż dyrektor tej szkoły mimo swojego wieku jest pogodny i wyluzowany. Czerwono włosa natomiast jest dziewczyną o swoim stylu i raczej ma gdzieś co inni o niej pomyślą jest też bardzo śmiała. Kiedy weszliśmy do klasy mężczyzna przywołał do siebie nauczyciela, a nam kazał usiąść. Tylko ostatnia ławka pod oknem była zupełnie pusta, więc postanowiłam tam usiąść, Dulce usiadła przede mną do Mulata o ciemnych włosach.
- To miejsce jest zajęte znajdź sobie inne - odezwał się do mnie chłopak, a ja się przestraszyłam. Twarz chłopaka nie wyrażała większych emocji, ton głosu natomiast mówił sam za siebie. Wiec wymamrotałam cichutkie "przepraszam" i już zamierzałam zbierać swoje rzeczy
- Daj jej spokój Zayn. Dziewczyna jest nowa, a Blondaska nie będzie - byłam naprawdę wdzięczna czerwonowłosej za ratunek - Tak wogle jestem Dulce, wal śmiało jak masz jakiś problem z debilami tej szkoły, a to Zayn jeden z debili w szkole, a ty to kto? - powiedziała jak zwykle uśmiechnięta od ucha do ucha chłopak tylko pokręcił głową na jej słowa i się odwrócił. A ja zdziwiłam się jej odwagą Mulat wyglądał naprawdę groźnie, więc stwierdzam, że muszą się dobrze znać.
- Jestem Isabella - lekcja zmineła szybko, ale co się dziwić skoro przyszłam w połowie.
Dulce odprowadziła mnie do sali, w której miałam drugą lekcje. 
-Hej Isi prawda? - kiwnęłam tylko potwierdzająco głową na jego pytani, a on ukazał szczery bieluśienki uśmiech - Jestem Rayan. Wiesz, że możesz wejść do środka, prawda? - chłopak przysiadł się do mnie, a  uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Tak, ale nie chce zajmować, kogoś miejsca
- Nie obraziłbym się jak byś usiadła ze mną
Rayan okazał się miłym chłopakiem, oprowadził mnie po szkole i nie odstępował mnie na krok. Po zakończeniu lekcji udałam się do księgarni, w której pracuje. Właścicielką jest 35-letnia Pani Laura Wilson, ma dwójkę dzieci: 8-letnią córeczkę Olivie oraz 10-letniego synka Ethana. Pozwala mi pracować u siebie popołudniami, ponieważ musi zajmować się dziećmi jak wracają ze szkoły, a nie chciałaby zamykać o wczesnych godzinach. Praca zmineła mi naprawdę szybko. Wróciłam do domu przed 19. A tam powitała mnie moja kochana kuzynka.
- Wzięłaś moje nowe czarne spodenki?
- Tak też się ciesze na twój widok Rose. Jak bym nosiła to może bym wzięła wcześniej informując o tym Ciebie - Rose dobrze wiedziała, że nie nosze spodenek ani spódniczek, po prostu nie czuje się w nich komfortowo i trzeba mieć figurę do takich rzeczy, a ja jej nie mam
-Skoro ty nie wziełaś to gdzie mogą być!!!! - jak będzie tak krzyczeć to mi łeb pęknie. Wzruszyłam tylko ramionami i poszłam do swojego pokoju,  położyłam się i zasnełam. Ten dzień był bardzo męczący.

sobota, 11 kwietnia 2015

Prolog

 Isabella Rosalia Blue- na ogół cicha i spokojna dziewczyna z dobrymi ocenami. Nierozpoznawalna wśród innych uczniów. Po śmierci mamy zamieszkuje z babcią i kuzynką. 

Zależy jej na dobrych ocenach, aby dostać stypendium na University of California, Los Angeles. Lecz to nie będzie takie łatwe, nowa szkoła okaże się wyzwaniem dla Isabel. Koleżanka przyciągająca kłopoty, imprezująca kuzynka, niebezpieczny chłopak. Jedyne o czym będzie marzyć po tygodniu rozpoczęcia nauki to jak najszybciej uciekać i nie wracać. 

Mała przerażona dziewczynka
Opuści swój pokój tylko jeśli siniaki znikną
Dom nie jest miejscem, by się ukryć
Jej serce pęka z bólu, który odczuwa
Każdego dnia to samo
Ona walczy, by się odnaleźć 
Dzisiaj ma szesnaste urodziny
Każdy śpiewa, ale ona się nie uśmiecha
O nich nigdy nie upomina się przeszłość
Jak mogą udawać, że wszystko jest w porządku?  

Ona żyje w cieniu samotnej dziewczyny
Głos ma tak cichy, nie słyszysz słowa
Zawsze mówi, ale nie może być usłyszana
Możesz to zobaczyć jeśli uchwycisz jej spojrzenie
Wiem, że jest dzielna, ale to jest w niej zamknięte
Boi się mówić, ale nie wie czemu  

Nałóż swój makijaż,
Dokończ paznokcie,
Podkręć włosy,
Przebiegnij dodatkową milę,
Pozostań szczupła, to będziesz się im podobać.
Podobasz im się?
Zdejmij to,
To jest to czego chcesz, należeć, to będziesz się im podobać.
Podobasz się sobie?